Dobre witryny
Nagrzewnice, Klimatyzacja
Na pamiatkę, że w czasie wojny się urodził),
Dobrze, mój Tadeuszu, żes się dzis nagodził
Do domu, własnie kiedy mamy panien wiele.
Stryjaszek mysli wkrótce sprawić ci wesele;
Jest z czego wybrać; u nas towarzystwo liczne
Od kilku dni zbiera się na sady graniczne
Dla skończenia dawnego z panem Hrabia sporu;
I pan Hrabia ma jutro sam zjechać do dworu;
Podkomorzy już zjechał z żona i z córkami.
Młodzież poszła do lasu bawić się strzelbami,
A starzy i kobiety żniwo ogladaja
Pod lasem, i tam pewnie na młodzież czekaja.
Pójdziemy, jesli zechcesz, i wkrótce spotkamy
Stryjaszka, Podkomorstwo i szanowne damy".
Pan Wojski z Tadeuszem ida pod las droga
I jeszcze się do woli nagadać nie moga.
Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło,
Mniej silnie, ale szerzej niż we dnie swieciło,
Całe zaczerwienione, jak zdrowe oblicze
Gospodarza, gdy prace skończywszy rolnicze.Na spoczynek powraca. Już krag promienisty
Spuszcza się na wierzch boru i już pomrok mglisty,
Napełniajac wierzchołki i gałęzie drzewa,
Cały las wiaże w jedno i jakoby zlewa;
I bór czernił się na kształt ogromnego gmachu,
Słońce nad nim czerwone jak pożar na dachu;
Wtem zapadło do głębi; jeszcze przez konary
Błysnęło jako swieca przez okienic szpary
I zgasło. I wnet sierpy gromadnie dzwoniace
We zbożach i grabliska suwane po łace
Ucichły i stanęły: tak pan Sędzia każe,
U niego ze dniem kończa pracę gospodarze.
"Pan swiata wie, jak długo pracować potrzeba;
Słońce, Jego robotnik, kiedy znidzie z nieba,
Czas i ziemianinowi ustępować z pola".
Tak zwykł mawiać pan Sędzia, a Sędziego wola
Była ekonomowi poczciwemu swięta;
Bo nawet wozy, w które już składać zaczęto
Kopę żyta, niepełne jada do stodoły;
Ciesza się z nadzwyczajnej ich lekkosci woły Biegał po całym domu i szukał komnaty,
Gdzie mieszkał, dzieckiem będac, przed dziesięciu laty.
Wchodzi, cofnał się, toczył zdumione zrenice
Po scianach: w tej komnacie mieszkanie kobiéce?
Któż by tu mieszkał? Stary stryj nie był żonaty,
A ciotka w Petersburgu mieszkała przed laty.
To nie był ochmistrzyni pokój! Fortepiano?
Na niem noty i ksiażki; wszystko porzucano
Niedbale i bezładnie; nieporzadek miły!
Niestare były raczki, co je tak rzuciły.
Tuż i sukienka biała, swieżo z kołka zdjęta
Do ubrania, na krzesła poręczu rozpięta.
A na oknach donice z pachnacymi ziołki,
Geranium, lewkonija, astry i fijołki.
Podróżny stanał w jednym z okien - nowe dziwo:
W sadzie, na brzegu niegdys zarosłym pokrzywa,
Był maleńki ogródek, scieżkami porznięty,
Pełen bukietów trawy angielskiej i mięty.
Drewniany, drobny, w cyfrę powiazany płotek
Pan Tadeusz 7
Adam Mickiewicz
Połyskał się wstażkami jaskrawych stokrotek.
Grzadki widać, że były swieżo polewane;
Tuż stało wody pełne naczynie blaszane,
Ale nigdzie nie widać było ogrodniczki;
Tylko co wyszła; jeszcze kołysza się drzwiczki
swieżo tracone; blisko drzwi slad widać nóżki
Na piasku, bez trzewika była i pończoszki;
Na piasku drobnym, suchym, białym na kształt sniegu,
slad wyrazny, lecz lekki; odgadniesz, że w biegu
Chybkim był zostawiony nóżkami drobnemi
Od kogos, co zaledwie dotykał się ziemi.
Podróżny długo w oknie stał patrzac, dumajac,
Wonnymi powiewami kwiatów oddychajac,
Oblicze aż na krzaki fijołkowe skłonił,
Oczyma ciekawymi po drożynach gonił
I znowu je na drobnych sladach zatrzymywał,
Myslał o nich i, czyje były, odgadywał.
Przypadkiem oczy podniósł, i tuż na parkanie
Stała młoda dziewczyna. - Białe jej ubranie
Wysmukła postać tylko aż do piersi kryje